Relacje uczestników Akcja 2017

Antoniówka 2017

W tym roku już po raz piąty uczniowie Zespołu Szkół Alternatywnych w Kłodzku wzięli udział w akcji "Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia". Podczas tegorocznej edycji kontynuowaliśmy prace na cmentarzach w Rozdole i niewielkiej wsi Antoniówka. Ekipa porządkująca może była mała liczebnie, ale silna duchem. Do weteranów akcji (Pawła, Bartosza, Julii i Liwii) dołączyły dwie nowe osoby - Klaudia i Michał.

Antoniówka to mała wieś o krótkiej historii. Założona została na początku XX wieku przez księdza Antoniego Trzopińskiego, który wykupił tereny folwarczne we wsi Jajkowce. Do nowo założonej wsi staraniem księdza przybyli osadnicy z terenów Podhala, tak więc osada na początku XX wieku liczyła około 800 mieszkańców. Z inicjatywy księdza dla mieszkańców wsi wybudowano kościół, w którego pobliżu, zapewne w niedługim czasie, założono cmentarz. Do posługi kapłańskiej w parafii, na prośbę abpa Józefa Bilczewskiego, ks. Trzopiński sprowadził pallotynów, którzy zamieszkali we wsi w niewielkim dworku. Wkrótce przy parafii powstało niższe seminarium duchowne, mające status gimnazjum. Po pięciu latach (w 1913 r.) najprawdopodobniej w wyniku sporów z ks. Trzopińskim, pallotyni opuścili Antoniówkę, przenosząc się do Bochni i Wadowic.

Po II wojnie światowej, w wyniku zmiany granic, do opuszczenia wsi zostali zmuszeni także jej polscy mieszkańcy. Zapomniany cmentarz podupadł i zarósł drzewami. O istnieniu cmentarza świadczył tylko duży, żelazny krzyż umieszczony u jego wejścia. W 2014 na cmentarz po raz pierwszy trafili uczestnicy akcji "Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia", wtedy też zrodził się pomysł uczczenia pamięci pochowanych na nim Polaków pamiątkową tablicą. W trakcie pobytu na cmentarzu wolontariusze natrafili na dwa przewrócone nagrobki, nie wiedząc wówczas, że w pobliskich gęstych zaroślach jest ich więcej.

Dwa lata później, dzięki wsparciu red. Grażyny Orłowskiej-Sondej, udało się ufundować i wmurować pamiątkową tablicę. W tym roku wolontariusze przyjechali do Antoniówki z mocnym postanowieniem wykarczowania drzewek i podniesienia nagrobków. Pozytywnym zaskoczeniem był fakt, że teren cmentarza wokół pamiątkowej tablicy był wykoszony i obsadzony kwiatami. Częściowo też wycięto drzewka i gęste zarośla. To okoliczni mieszkańcy przygotowali teren dla wolontariuszy pod zakładane prace. Teraz tylko wystarczyło usunąć resztę drzewek i podnieść przewrócone nagrobki. Łatwiej powiedzieć, trudniej wykonać, teren był naprawdę gęsto porośnięty. W ruch poszła piła spalinowa. Nasz kierowca, Tomek, gładko poradził sobie z licznymi gałęziami i samosiejkami. Po usunięciu gałęzi i pieńków przystąpiono do podnoszenia z ziemi nagrobków. O dziwo, z większością czas obszedł się na tyle łaskawie, że zachowały się w dość dobrym stanie. Udało się podnieść i ustawić 14 nagrobków.

Całodniowa, wytężona praca, w której wolontariuszom z Polski pomagała Marianna, mieszkanka Nowego Rozdołu, przyniosła olbrzymie efekty. W miejscu, gdzie jeszcze kilka godzin wcześniej rosła kępa drzew, ponownie było widać nagrobki. Miejsce zapomniane przez ludzi i historię udało się przywrócić pamięci. Być może uda się tu wrócić w przyszłym roku, żeby definitywnie dokończyć prace.

Opiekun grupy
Krystian Takuridis

(aby powiększyć - kliknij w zdjęcie)