Relacje uczestników Akcja 2016

Dawidkowce

Już po raz czwarty nasza Akcja dotarła do Dawidkowic, podolskiej wsi, pięknie położonej na rzeką Niczławą w powiecie czortowskim, liczącej ok. 1000 mieszkańców. Drugi raz na ratowanie przedwojennego cmentarza wybrała się grupa z Dzierżoniowa, tym razem w składzie: nauczyciel I Liceum Ogólnokształcącego pan Sławomir Wróbel wraz z uczniami - Piotrem Jankowskim i Sebastianem Ślęzakim. W tegorocznej grupie była również Jadwiga Horanin, dla której Dawidkowce mają szczególne znaczenie. Tutaj urodził się jej ojciec Michał Fedzin. Grupę wydatnie wzmacniał wolontariusz - kierowca pan Dariusz Biliński, mający korzenie kresowe (drugi raz w Dawidkowcach).

Do 10 lutego 1940 roku, do chwili wywozu na Syberię, liczna rodzina Fedzinów zamieszkiwała Dawidkowce i okolice. Nigdy już tutaj nie powrócili. Osiedlili się głównie na Dolnym Śląsku i w Wielkiej Brytanii. Inni dawni mieszkańcy Dawidkowic oraz ich potomkowie żyją w Zielonej Górze i we Wrocławiu. W Dawidkowcach żyją obecnie głównie przesiedleńcy z okolic Przemyśla. Odchodzą ostatni pamiętający czasy polskie i polskich mieszkańców (pani Weronika Bojczukowa zmarła w 2015 r.).

Po dawnych mieszkańcach pozostał cmentarz przez wiele lat opuszczony, zarośnięty i zaniedbany. Nowy cmentarz znajduje się w innej części wioski. Wszystkie wykonane dotąd prace na starym cmentarzu dały efekty: wycięte zostały gęste krzewy i wreszcie widoczne są nagrobki. Dosyć skromne w porównaniu z nagrobkami z innych cmentarzy. Przeważnie wykonane tą samą metodą, z tego samego materiału podobnego do piaskowca, być może przez jednego rzemieślnika. Wiele napisów zostało zatartych przez czas, warunki atmosferyczne, jak i celowe działanie człowieka. A napisy...? Często wykonane niewprawną ręką, w języku polskim i ukraińskim.

W tym roku udało się podnieść bądź wydobyć z ziemi niemal wszystkie nagrobki. Cmentarz nie jest już zagajnikiem i miejscem odstraszającym. Dzięki ogromnemu wysiłkowi podniesione zostały także duże zniszczone pomniki, niestety czasem tylko ich elementy, które do tej pory leżały porzucone blisko drogi. Niewiele nazwisk udało się odczytać. Na starym cmentarzu w Dawidkowcach spoczywają m. in. osoby noszące nazwiska zapisane w języku polskim i ukraińskim: Siemaszko, Anna Herczak 1927 (przeżyła lat 20), Szczepan Gawiński, Szymański, Semczyszym, Krupnik Nastia 1891-1924, Werbna (?) Michalina 1914-1949, Kusznier, Nakoneczny, Helena Lechman. Zachowało się tylko kilka drewnianych krzyży pokaźnych rozmiarów, będących elementami dawnych nagrobków.

Jednego dnia z pomocą przyszli Ukraińcy - nasi gospodarze: pan Oleh i pan Wasilij.

Grupa wyjeżdżała z niedosytem, że nie cały cmentarz został oczyszczony z wyjątkowo bujnie rosnących w tym roku chwastów - małych krzewów i zielska. Czekały inne cmentarze: w Tarnawce i Piłatkowcach, wioskach leżących blisko Dawidkowic.

A ludzie? Życzliwi, serdeczni i gościnni: "nasza" ukraińska rodzina Snieżok, goszcząca po raz czwarty polską grupę w swoim domu: pani Halina, pani Natalia - nauczycielka szkoły muzycznej w Czortkowie, pan Oleh, Irenka, pan Wasilij. Ponadto: pani Czesia Kopystyńska (mająca rodzinę w Środzie Śląskiej), rodzina Tołpyhów (pani Filipina, pani Aleksandra, pan Hrihorij), pani Bohdana (Bożena) mająca rodzinę w Wodzisławiu Śląskim, nasi sąsiedzi - pani Masza z mężem, panie sklepowe... Już tęsknimy, wrócimy za rok...

Jadwiga Horanin

(aby powiększyć - kliknij w zdjęcie)