Relacje uczestników Akcja 2013

Nasz Strzegom, nasz Drohobycz... odsłona druga

Liceum Ogólnokształcące w Strzegomiu bierze udział po raz drugi w akcji "Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia". Kiedy organizatorka Pani Beata Suwart-Orzechowska opowiadała nam o pracy w Drohobyczu każdy chciał jak najszybciej znaleźć się właśnie tam i zmierzyć się z własnymi słabościami. 3 lipca byliśmy gotowi do wyjazdu. Dwóch opiekunów: Beata Suwart-Orzechowska, Aleksandra Szyrner, ośmioro uczniów Liceum Ogólnokształcącego: Martyna Witka, Ewelina Maćkiewicz, Anna Popielas, Izabela Rudnicka, Aleksandra Bereta, Arkadiusz Krzyżański, Dawid Miziołek, Bartosz Burzyński oraz wolontariusz pan Jarosław Jarmułowski. Zapakowaliśmy podarunki do busa i ruszyliśmy w drogę do Wrocławia.

Przed gmachem telewizji we Wrocławiu odbyło się oficjalne pożegnanie grup wyjeżdzających na Ukrainę. Towarzyszył nam Pan Burmistrz Zbigniew Suchyta, oraz Pan Dyrektor Tomasz Marczak. Po oficjalnym pożegnaniu wyruszyliśmy w drogę. Większość z nas nie wiedziała czego się spodziewać. Duża część naszej grupy nigdy nie była na Ukrainie...

Na miejscu ukazały nam się obrazy zupełnie inne niż się spodziewaliśmy. Nie była to taka Ukraina o jakiej słyszymy w telewizji czy radiu. W Drohobyczu panuje niezmierna cisza i spokój. Niezwykle mile przyjął nas Pan Adam Aurzecki. Polak, który mieszka w Drohobyczu od wielu lat. Nie mogliśmy się doczekać, by tylko rozpakować torby i przejść się po tym magicznym mieście. Pierwszym punktem był cmentarz, chcieliśmy na własne oczy przekonać się ile pracy nas czeka. Gdy tylko przekroczyliśmy mury cmentarza chcieliśmy od razu brać się do pracy. Widok tak zaniedbanego cmentarza przeraża nas do dnia dzisiejszego. Kiedy zobaczyliśmy jak dużo pracy nas czeka nic innego nie miało większego znaczenia jak tylko wziąć druciak do ręki i zacząć sprzątać. Zahipnotyzowani magią tego cmentarza odzyskaliśmy energię, by następnego dnia stawić się na nim w pełnej gotowości do pracy.

W drodze powrotnej do "naszych" domów zastanawialiśmy się jak można tak zaniedbać cmentarz? Przecież tam nie spoczywają tylko Ukraińcy, Polacy, ale również Niemcy czy Rosjanie. Opiekunka Pani Beata Suwart-Orzechowska opowiedziała nam o Pani Otylii. Polce, która mieszka w Drohobyczu od zawsze. Nie mogliśmy się doczekać kiedy w końcu ją poznamy.

Drugiego dnia pełni energii i gotowości stawiliśmy się znów na cmentarzu truskawieckim i wszystko inne przestało mieć znaczenie: chcieliśmy tylko złapać za szczotki, szpachelki, grabie i zacząć pracę. Jednak nie było to takie łatwe. Przedzieraliśmy się przez dwumetrowe pokrzywy, chwasty i trawę. Nie mogliśmy pojąć jak można tak zaniedbać cmentarz na którym pochowani są ludzie ważni dla Drohobycza. Zdrapywanie mchu, poprawianie napisów, odczytywanie polskich nazwisk, tytułów pozwoliło nam lepiej poznać to miejsce. Tak mijały nam dni przy pracy. Przełomowym momentem było poznanie Pana Adama Chłopka, który opowiedział nam o Drohobyczu. Pan Adam to człowiek o wielkim sercu, opowiedział nam o ludziach, którzy spoczywają na Truskawieckim cmentarzu.

W niedzielę obraliśmy kierunek Lwów. Wstaliśmy bardzo wcześnie rano, by zdążyć na pociąg. Pierwszym miejscem, które chcieliśmy zobaczyć był cmentarz Łyczakowski. Oprowadziły nas po nim Pani Beata Suwart-Orzechowska oraz nasza koleżanka Martyna Witka. Lwów zwiedziliśmy w ekspresowym tempie, byliśmy bardzo ciekawi tego miejsca. Po drodze do domu nie mogliśmy się doczekać kiedy znów wejdziemy na "nasz" cmentarz.

W poniedziałek z wielkim zafascynowaniem udaliśmy się do Pani Otylii. Zaraz po przekroczeniu progu jej domu pokochaliśmy ją wszyscy. Ciepła i życzliwa osoba, która bardzo chętnie nas przyjęła. Wywarła na nas niesamowite wrażenie. Już od pierwszych chwil stała się "naszą kochaną babcią Otylią". Kobieta, która w swoim życiu przeżyła Sybir nie straciła jednak ducha i radości życia.

Kolejne dni upływały nam bardzo szybko na pracy. W środę pojechaliśmy do Truskawca - tam opowiedział nam o nim Pan Zbyszek. Natomiast czwartkowe popołudnie przeznaczyliśmy na zwiedzanie Drohobycza.

Dzięki pracy na cmentarzu poznaliśmy co to znaczy tęsknota za krajem. Nauczyliśmy się pokory. Nie obyło się bez łez smutku, ale także i radości. Ogrom energii jaki tam włożyliśmy było widać w oczach ludzi, którzy nam bardzo kibicowali. Przychodzili na cmentarz pytali, wspierali nas z całych sił. Pracując tam nabraliśmy przekonania, że robimy coś naprawdę dobrego. Mimo iż nie zrobiliśmy tak wiele ile byśmy chcieli. Jednak w przyszłym roku z nową energią możemy zrobić jeszcze więcej. Na Drohobyckim cmentarzu każdy z nas zostawił cząstkę siebie, która każe nam wrócić i robić to dalej. Ostatniego dnia tuż przed wyjazdem, każdy zgodnie stwierdził: "chcę tu wrócić w przyszłym roku!"

Chcielibyśmy również bardzo serdecznie podziękować Pani Kamili Mazur, która mocno nas wspierała. Pomagała nam z całych sił. Nie mogła być w Drohobyczu z nami, ale za ogrom wsparcia i pomocy bardzo serdecznie jej dziękujemy.

Anna Popielas

(aby powiększyć - kliknij w zdjęcie)
Zobacz też: