Relacje uczestników Akcja 2012


Proście Boga o takie mogiły...

I Bóg wysłuchał leżących na cmentarzu w Łoszniowie. Naszych bliskich, przodków, nieznajomych, Polaków, Ukraińców, Austriaków. Dał im mogiły, które nie potrzebowały naszych łez, żalu i skarg. Te mogiły potrzebowały naszych rąk, serc i zapału. A nam dawały moc czynu...

Przy takich właśnie mogiłach pracowała ekipa z Zespołu Szkół Publicznych w Prusach w składzie: Ewa Majewska, Aleksander Skorupski, Wiesław Skorupski, Jrezy Ogonowski, Jan Staniec, Marcin Staniec, Marzena Laszczyńska, Sylwia Klimontowska, Martyna Olędzka.

Zaczęliśmy pracę 9 lipca od wycięcia olbrzymiej ilości pni rubinii akacjowej. Pracowaliśmy ciężko tego dnia i przez pozostałych 7 roboczych karczując, grabiąc, wyrównując i wykonując wiele innych prac, dzięki którym cmentarz w Łoszniowie powoli odsłaniał swoje prawdziwe oblicze. A ma je piękne. Nagrobki, pomniki i kaplica z XIX wieku wzbudziły nie tylko nasz zachwyt, ale i współczesnych mieszkańców Łoszniowa, którzy odwiedzali nas w czasie pracy. Nawiązały się nowe znajomości, usłyszeliśmy wiele pochwał pod naszym adresem. Przeprowadziliśmy wiele rozmów, jedliśmy razem drugie śniadania, które na cmentarzu smakują, jak nigdzie indziej.

Dla nas wszystkich były to niezapomniane chwile. Ciężka praca połączona z poznawaniem historii, "żywą" lekcją patriotyzmu, ale i wesołe rozmowy, oswajanie się z innym językiem, kulturą, obyczajowością. Bardzo nam było miło, gdy do pracy dołączyli dwaj mieszkańcy Łoszniowa - Wołodia i Misza, obaj z polskimi korzeniami. Razem z nami pracowali, żartowali, opowiadali nam o współczesnym Łoszniowie i Ukrainie.

Po pracy wracaliśmy do naszych gospodarzy w Trembowli, gdzie czekało ciepłe jedzenie, czysty pokój i gorąca woda, Zaprzyjaźniliśmy się z naszymi gospodarzami i spędzaliśmy z nimi sporo czasu po pracy.

Cudowną rzeczą były również wycieczki w dni wolne od pracy. Poznaliśmy Kamieniec Podolski, Chocim (który mnie osobiście zachwycił), Buczacz, a w drodze powrotnej Lwów.

Był to bardzo dobrze wykorzystany czas. Przyniósł nam satysfakcję z wykonanej pracy, radość z poznanych miejsc i ludzi oraz przeświadczenie, że robimy to nie tylko dla siebie, ale dla następnych pokoleń. Niech pamiętają o swoich korzeniach i o mogiłach, które warto ocalić od zapomnienia.

Ewa Majewska

Mój 10-dniowy pobyt na Ukrainie dał mi wiele do myślenia. Przekonałam się, że Polacy mieszkający na Kresach, wciąż pamiętają o swojej narodowości, a my często wstydzimy się okazać swój patriotyzm. Z ciekawością słuchałam wspomnień starszych ludzi. Nauczyło mnie to więcej niż podręczniki szkolne. Dzięki temu wyjazdowi umiem cieszyć się tym, co mam i nie rozpaczam nad tym, czego nie mam. Cieszę się, że mogłam pomóc w sprzątaniu i odnawianiu cmentarza. Z moim niezapomnianym, aczkolwiek krótkim pobytem na wschodzie, zawsze będę wiązała miłe wspomnienia. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam wrócę.

Martyna Olędzka - uczennica

(aby powiększyć - kliknij w zdjęcie)
Zobacz też: