Relacje uczestników Akcja 2014

Porządkowanie polskich mogił - Sokal

Uczniowie Publicznego Gimnazjum nr 2 im. J. Korczaka w Bogatyni po raz pierwszy wzięli udział w tegorocznej akcji MOGIŁĘ PRADZIADA OCAL OD ZAPOMNIENIA organizowanej przez Panią Grażynę Orłowską-Sondej wraz z TVP Wrocław, w ścisłej współpracy z Kuratorium Oświaty i Wychowania we Wrocławiu. W tym roku akcja została objęta honorowym patronatem Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego.

5 lipca 2014 r. o godzinie 15-ej spotkała się grupa młodzieży gotowej do wyjazdu na Ukrainę: Olga Mruk, Kaja Mruk, Marika Gęgotek, Patrycja Niezabitowska, Adrian Witkowski i Michał Małkiewicz wraz z opiekunkami Leokadią Kołodyńską-Zysk oraz Małgorzatą Chwałko-Mruk - nauczycielkami ZSzOI w Bogatyni. Naszym celem był Sokal na Ukrainie, miasto nad Bugiem leżące 20 km od granicy polsko-ukraińskiej. Część tego miasta do 1951 r. pozostawała przy Polsce. Lekko zagubieni, choć pomimo całonocnej jazdy, z szeroko otwartymi oczami znaleźliśmy się na miejscu o godzinie 9-ej rano.

Trochę czasu zabrało nam odnalezienie naszego miejsca zakwaterowania. Nasze lokum znajdowało się w internacie Liceum Sokalskiego. Oprócz nas ulokowani tam byli również uciekinierzy z Krymu. Niektórzy samotni, ludzie w różnym wieku, między nimi całe rodziny z malutkimi dziećmi. Na naszą szczególną uwagę zasłużył sobie Aleksander, który ranny trafił do szpitala w Kijowie, a stamtąd do Sokala. Polska jawi mu się, jako ziemia obiecana i bardzo chciałby móc przyjechać do naszej Ojczyzny. Jeden z naszych wolontariuszy, Bartek Figura, oddał mu całe swoje kieszonkowe.

Pomimo zmęczenia, po długiej podróży, nikt nie myślał o odpoczynku. Po odświeżeniu się szybka zbiórka i wymarsz na mszę do sokalskiego kościoła. I od tego momentu pod swoje ramiona przyjął nas tamtejszy ksiądz Proboszcz Andrzej Mihułko. Bez jego pomocy i opieki byłoby bardzo trudno odnaleźć się w tamtejszym świecie. To on pokazał nam najbliższą okolicę: Sokal, Tartaków, Bełz, Czerwonogród (dawny Krystynopol) i Baraż. Szczególnie wzruszyła nas wyprawa do Lwowa, głównego ośrodka polskiej kultury i życia społecznego na Ukrainie. Jednak, to co najbardziej wryło nam się w serca i na długo tam pozostanie, to warunki, w jakich ksiądz Andrzej krzewi wiarę przodków wśród ludności tam mieszkającej. Kościół odzyskany dopiero w 2011 roku jest bardzo zaniedbany. Wymaga gruntownego remontu. Brakuje okien, zniszczony dach, ściany i sufity. Pomimo tego wierni uczestniczą w modlitwach i mszach świętych. Uzmysłowiliśmy sobie, jak ważna jest modlitwa i konieczna pomoc dla naszych rodaków pozostających na Ukrainie.

Na długo również zapadnie w naszej pamięci wizyta w cerkwi św. Wojciecha w Czerwonogrodzie, gdzie odśpiewaliśmy dla popa "Sto lat" po polsku z okazji jego imienin. W zamian mogliśmy wysłuchać pięknej pieśni ukraińskiej w wykonaniu księdza Andrzeja i gospodarza cerkwi. Dodatkowo pop sprawił nam miłą niespodziankę, udostępniając nam do zwiedzania tereny przylegające do cerkwi i część starego klasztoru oo. bernardynów. Młodzież z zaciekawieniem obejrzała stare fotografie przedstawiające historię budynku i ogrody przycerkiewne. Budynek w stylu barokowym ufundowany przez J. Potockiego w 1703 r.

Głównym naszym celem było porządkowanie polskich mogił. Jednakże pracując, nie wiedzieliśmy, na czyją mogiłę trafimy. Nie miało to dla nas większego znaczenia. Czyściliśmy wszystkie zaniedbane i opuszczone groby polskie, ukraińskie, rosyjskie czy austriackie. Praca była ciężka, ale jakże dużo dająca satysfakcji. Przez cały czas zdawaliśmy sobie sprawę, że tereny te były niegdyś zamieszkane głównie przez Polaków. W naszych głowach tliła się gdzieś treść fraszki Jana Kochanowskiego:

NA SOKALSKIE MOGIŁY
Tuśmy się mężnie prze ojczyznę bili
I na ostatek gardła położyli.
Nie masz przecz, gościu, złez nad nami tracić,
Taką śmierć mógłbyś sam drogo zapłacić.

Pracując na sokalskim cmentarzu, staraliśmy się dać z siebie jak najwięcej. Zarówno dziewczęta, jak i chłopcy pracowali w pocie czoła. Wolontariusze z Obornik, zadbaliśmy w Waszym imieniu o grób Wandusi! Jednym z ostatnich grobów porządkowanych przez nas był grób nauczycielki z Sokala Józefy Muchowej. Nie mogliśmy odjechać, pozostawiając go nieuporządkowanym. Dużym zainteresowaniem cieszyła się nasza praca na cmentarzu sokalskim, gdzie odwiedzali nas i nawiązywali z nami rozmowy ludzie tam mieszkający. Dziękowali nam za nasz trud i wkład w odnowienie zapomnianych mogił. Opowiadali o swoich przeżyciach, wspominali swoich polskich przodków.

Wspólnie z mieszkańcami Sokala uczestniczyliśmy w jakże smutnej i podniosłej uroczystości. 13 lipca o godzinie 19-ej oddano hołd poległym w walce o wolną Ukrainę. Wielkie wzruszenie i łzy w oczach wywołało nie tylko u nas przemówienie naszego księdza Andrzeja Mihułki. "Bóg, Honor, Ojczyzna" to mocne słowa, które wryły się w naszą pamięć. Jak również słowa mówiące o jedności bez względu na pochodzenie i wiarę.

Pobyt w Sokalu dostarczył nam wielu wzruszeń, doznaliśmy wielu serdecznych gestów, zawarliśmy znajomości z tamtejszymi mieszkańcami i już dzisiaj wiemy, że jesteśmy gotowi po raz kolejny wyruszyć na Kresy w celu ratowania POLSKICH MOGIŁ. Z wielkim żalem żegnaliśmy się z Sokalem. Chciałoby się więcej, jednak czas był nieubłagany. Nie wiadomo kiedy minął czas pobytu i trzeba było wracać.

Dziękujemy Burmistrzowi A. Grzmielewiczowi za pomoc w transporcie do Wrocławia i wypożyczenie sprzętu ogrodniczego, aptece Serbinów1 za bezpłatne leki do apteczki, Firmie K5 Tomasz Kubica & Paweł Chorab s.c. za farby i pędzle, dzięki którym mogliśmy odnawiać napisy na nagrobkach, Firmie Zawodny sp. z o.o. z Lubania za dary do Kościoła w Sokalu. Grażynie Studzińskiej oraz Firmie F.H.U. Kramarz ze Zgorzelca za artykuły żywnościowe oraz nauczycielom Zespołu Szkół z Oddziałami Integracyjnymi w Bogatyni za słodycze dla mieszkańców Sokala.

Szczególne podziękowania dla Proboszcza Parafii w Sokalu - Andrzeja Mihułki. Dziękujemy wszystkim za ogromne wsparcie i życzliwość. Przede wszystkim jednak dziękujemy Pani Grażynie Orłowskiej-Sondej za zorganizowanie akcji, w której mogliśmy uczestniczyć. Naszym wielkim pragnieniem było poznać Ukrainę, ziemię naszych przodków, osławione Kresy i to Pani umożliwiła nam oddanie czci tym, którzy pozostali tam na zawsze.

Leokadia Kołodyńska-Zysk
Małgorzata Chwałko-Mruk

(aby powiększyć - kliknij w zdjęcie)
Zobacz też: