Relacje uczestników Akcja 2016

VII edycja akcji "Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia"
Grupa III Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Skłodowskiej-Curie w Świdnicy

Cmentarz w Świrzu

Kiedy wiesz, że jesteś jeszcze komuś potrzebny, wtedy czujesz się zdrowszy i masz więcej siły... Właśnie tak podsumowalibyśmy tegoroczny udział w VII edycji akcji "Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia". Dla niektórych z nas był to drugi wyjazd i powrót do domu, dla pozostałych pierwszy raz i wyprawa w nieznane. Niesamowite w tym wszystkim jest to, że każdy wolontariusz może odnaleźć na Kresach coś innego, zupełnie niespotykanego, niesamowitego, coś własnego... Z drugiej strony wszystkim nam praca przy porządkowaniu cmentarza daje jedno wspólne odczucie - niebywałą satysfakcję i poczucie jedności. Dlatego właśnie chcemy tam wracać, na nasz cmentarz w Świrzu, odkrywać kolejne ślady polskości i ocalać je od zapomnienia - Joanna (drugi raz na akcji).

Ten nasz kolejny wyjazd to tak naprawdę powrót - przez duże P: do Przemyślan, do księdza Piotra Smolki, na cmentarz w Świrzu, do przyjaciół w Chlebowicach Świrskich, do miejsc, z którymi się identyfikujemy, które darzymy sympatią. To bardzo ważne by znowu odwiedzić ludzi, którzy są nam szczególnie bliscy, z którymi bardzo lubimy się spotkać, rozmawiać, a od tego roku również wspólnie pracować na cmentarzu.

To właśnie wspólna praca zrobiła na mnie największe wrażenie. Grupa dzieci z Chlebowic Świrskich i pani Oksana zabrali się do pracy na cmentarzu, razem z nami. Dzięki tej pomocy zyskaliśmy nie tylko sporo czasu, ale także niezwykłe znajomości. Poznaliśmy również Polaków mieszkających na Ukrainie i kilka osób z polskimi korzeniami, a dobrą lekcją historii o Kresach okazała się być rozmowa z ludźmi, którzy żyli w czasach, kiedy tamte ziemie należały do Polski - Michał (pierwszy raz na akcji).

Ukraina przywitała nas pięknym słonecznym porankiem. Z każdym kilometrem cieszyłam się, bo za niedługo znowu będę w domu. Tak w domu, bo u księdza Piotra w Przemyślanach nie można czuć się źle. Każdy, kto choć raz tu był, wraca jak do siebie. Tu czuje się atmosferę przyjaznego domu, niemal rodzinnego, w którym zatroskany gospodarz dwoi się i troi by jak najgodniej przyjąć gościa. Na parafii unosi się duch ojczyzny, tu mówi się po polsku, tu nawet ukraińskie dzieci śpiewają w naszym ojczystym języku. Każdy kto tu zagląda, przysiądzie, wypije herbatę czy kawę, porozmawia, znajdzie wsparcie duchowe. Wizyta w Przemyślanach zapada na zawsze w duszy, jest rodzajem rekolekcji, dających siłę, dających nam wsparcie - Marzena (drugi raz na akcji).

Jak widać tegoroczny udział w akcji był dla nas nie tylko pracą, ale i wyjątkową ucztą duchową. Był też wspaniłą lekcją historii...

Gdy tylko pojawiła się okazja, aby wrócić na Kresy, choć na te kilka dni, nie mogę jej przegapić. Tereny, które mieliśmy okazję odwiedzić, należały przez wieki do państwa polskiego, więc nic dziwnego, że Kresy Wschodnie to jedno z najbardziej polskich miejsc. Porządkując cmentarz w Świrzu, mieliśmy przyjemność poznać wspaniałych ludzi, którzy nam pomagali w pracach, nie obyło się zatem bez śmiechu, ciężkiej pracy, a także chwil wzruszających - Damian (drugi raz na akcji - pierwszy raz w Świrzu).

Praca na cmentarzu w tym roku szła wyjątkowo sprawnie. Każdego dnia, pod wodzą Matusza, docierała do nas ósemka dzieci ze szkoły w Chlebowicach Świrskich. Wspólna praca, posiłki i spotkania po pracy przyczyniły się do tego, że wspólnie uzależniliśmy się od siebie. Co oczywiście skutkowało nowymi przyjaźniami i rzęsistym płaczem przy rozstaniu.

Mateusza i jego mamę Oksanę poznaliśmy rok temu w czasie akcji. Z przelotnej znajomości zrodziła się przyjaźń. Wspólna kolacja po mszy w kościele, w Chlebowicach i spotkanie z najstarszymi parafiankami księdza Piotra, 80-letnimi Polkami - było dla nas niesamowitą lekcją patriotyzmu, lekcją historii i lekcją życia. Podobnie jak msza na cmentarzu w przeddzień wyjazdu. To były niesamowite przeżycia, bo tygodniowa praca została podsumowana wspólnym zapaleniem zniczy, rozwieszeniem biało-czerwonych flag na polskich grobach oraz śpiewaniem pieśni w języku polskim i ukraińskim.

Udział w akcji uważam za bardzo udany, ponieważ mogliśmy poznać życie przeciętnego mieszkańca Ukrainy, poznać tamtejszą kulturę i zwyczaje, stąpaliśmy po ziemiech, na których kiedyś mieszkali nasi przodkowie. Był to czas ciężkiej pracy, czas radości i wzruszenia. Dzięki temu wyjazdowi umocniły się we mnie wartości patriotyczne, kiedy dokładniej poznałem historię, jestem jeszcze bardziej dumny z tego, że jestem Polakiem - Patryk (pierwszy raz na akcji).

Biorąc udział w akcji mogliśmy się tak naprawdę wiele nauczyć od siebie nawzajem i lepiej poznać. Praca na cmentarzu była bardzo ciężka, jednak udało nam się odkryć dalszą część cmentarza, podnieść kilka pomników, poprawić niewidoczne napisy, byliśmy z końcowej pracy bardzo zadowoleni. Dzieci, które razem z nami pracowały, dodawały nam sił i pozytywnie nastawiały do pracy i do życia w ogóle. Ciężko uwierzyć jak wiele szczęścia można ofiarować dając kanapkę, uśmiech czy chwilę swojego wolnego czasu... Przecież zamiast pracować z nami na cmentarzu, mogli spędzać wakacje bawiąc się na podwórkach... Dlatego włąśnie pożegnanie naszych ukraińskich przyjaciół było takie ciężkie, nie było osoby, która by się nie wzruszyła. Wyjazd zaliczam do udanych i zapamiętam go do końca życia! Zachęcam wszystkich do brania udziału w tej akcji! - Oliwia (pierwszy raz na akcji).

Jak można wyczytać z powyższego tekstu udział w VII edycji akcji "Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia" był bardzo udany, udało się dużo zrobić na cmentarzu, a przede wszystkim umocnić kontakty z ludźmi, nawiązać nowe znajomości i przyjaźnie. Marzena złapała wiatr w żagle, jest gotowa do nowych zadań. Wszyscy chcemy wrócić na nasz cmentarz w przyszłym roku. Mamy nadzieję, że dzięki ludziom dobrej woli i wielkiego serca, w październiku wpadniemy z wyprawkami szkolnymi dla dzieci z Chlebowic, a jeszcze w sierpniu spotkamy naszych przyjaciół u nas w Świdnicy.

Podsumowaniem całości naszych tegorocznych doświadczeń niech będą słowa:

"Każda trudność w życiu - to kolejne zadanie,
więc nie ma co się mazać - tylko podjąć wyzwanie".

Joanna Szałek
Marzena Łysoniek-Manikowska

(aby powiększyć - kliknij w zdjęcie)